Wizerunek Boga w wierzeniach

Religia człowieka pierwotnego nie jest nam zbyt dobrze znana.

Na podstawie kilku archeologicznych znalezisk uważa się, że nasi przodkowie zaczęli swą przygodę z religią od czczenia sił natury, co do dziś dnia można zaobserwować u niektórych dzikich plemion. Boskie zdolności przypisywano zwierzętom, roślinom oraz zjawiskom pogodowym. Natury nie dało się poskromić, a więc jako “stworzenie” silniejsze od człowieka zasługiwała na to, by ją czcić. W ten sposób, według teorii naukowców, powstała idea Boga. A zatem Bóg, według naszych pierwszych przodków, jest po prostu elementem wszechświata, posiadającym przewagę nad istotą ludzką. Stopniowo zaczęto tworzyć mitologię, która miała na celu danie ludziom odpowiedzi na wiele nurtujących pytań dotyczących powstania świata, istot żywych oraz tego, co dzieje się po śmierci. Wiedzę na te tematy przypisywano istotom boskim, bowiem jako silniejsze od człowieka z pewnością wiedziały o nim więcej, niż on sam. W tym celu wyobrażano sobie, że bóstwa tworzą świat za pomocą podobnych narzędzi i czynności, którymi człowiek posługuje się w swoim życiu. I tak oto mamy mity, w których bogowie lepią, rzeźbią albo wypluwają otaczające nas elementy świata. Mamy tu styczność z początkami personifikacji Boskiej siły. Jest ona wynikiem naturalnego procesu ludzkiego wyjaśniania – zawsze posługujemy się terminami, które są nam znane. W późniejszym okresie personifikacja poszła naprzód i na arenę religijną wkroczyli tzw. “ludzcy bogowie”. Być może powstali dlatego, że człowiek doszedł do wniosku, iż mit typu: “Boska krowa przemówiła do boskiego lwa i wspólnie ulepili ziemię” brzmi zbyt irracjonalnie i “odkrył”, że Bóg musi mieć postać ludzką, aby zręcznie manipulować materią. Niektórzy sądzą, że bogowie byli po prostu odpowiedzią na nasze ograniczenia. Marzono o czynnościach niemożliwych dla człowieka, takich jak latanie i wywnioskowano, że gdyby istniała istota człekokształtna zdolna do przełamywania ograniczeń, musiałaby być bogiem. No właśnie… “Gdyby istniała”. Człowiek rozumujący w ten sposób myślałby o mitach bardziej jak o bajkach, a nie jak o religii. Tymczasem starożytni byli przekonani, że ich bogowie naprawdę istnieją. W wielu religiach wierzono nawet, że w dalekiej przeszłości bóstwa żyły na ziemi, krocząc pomiędzy śmiertelnikami, ale z wiadomych bądź niewiadomych przyczyn nagle wszyscy przenieśli się do niedostępnych dla człowieka terenów albo innych wymiarów. Kłamstwo wymyślone przez kapłanów, by choć trochę uwiarygodnić politeizm? A może historie o ludzkich bogach mają w sobie nutkę prawdy? Jedna, zapewne każdemu dobrze znana teoria głosi, że starożytne bóstwa były przybyszami z kosmosu, którzy pomogli nam zbudować nasze cywilizacje. Inni szukają wytłumaczenia w magii, a raczej energii, którą człowiek rzekomo mógłby opanować. Według nich niektóre grupy ludzi dokonały tego w czasach zamierzchłych, a pozostali, widząc czynione przez nich cuda, zaczęli się do nich modlić. Trzecia teoria, najbardziej przyziemna, zakłada, że bogami były po prostu elity, które jako pierwsze opanowały sztukę manipulacji oraz posiadły bardziej zaawansowaną wiedzę o naturze. Nie mnie oceniać kim właściwie byli ludzcy bogowie i czy w ogóle istnieli. Faktem jest, że w nich wierzono oraz że starożytne cywilizacje posiadały naprawdę ogromną wiedzę o naszym świecie, która niejednokrotnie zadziwia nas nawet w dzisiejszych czasach. Czy ktoś nam ją przekazał? A może sami wszystko odkryliśmy, lecz straciliśmy tę wiedzę w momencie, kiedy nadeszły mroki średniowiecza? Niektórzy pewnie by się oburzyli i stwierdzili: “Jak to?! To niemożliwe, by ludzie bez zaawansowanej technologii, bez elektryczności byli w stanie tak dogłębnie poznać nasz wszechświat!” Naprawdę? A co z filozofią? Czyż nie jest to sztuka poznawania świata za pomocą samego rozumu? Znamy starożytnych i średniowiecznych filozofów, których teorie okazały się prawdziwe. Chociażby Demokryt i jego atomizm. Oczywiście niemożliwym jest, by bez przeprowadzania doświadczeń i konstruowania urządzeń poznać wszechświat w stu procentach. Jednakże teoria głosząca, że w przeszłości ludzki rozum był w stanie pojąć więcej niż obecnie może zawierać nutkę prawdy. Starożytni, nie mając dostępu do niektórych wynalazków, mieli więcej szans na ćwiczenie swojego umysłu oraz więcej szans na oderwanie się od przekonania, że tylko zbadana za pomocą doświadczeń teoria ma prawo być wykorzystywana w życiu codziennym.

Kolejna epoka w dziejach religii rozpoczęła się wraz z nadejściem monoteizmu. Wiara w jednego Boga narodziła się równolegle w trzech różnych zakątkach Bliskiego Wschodu przed 1000 r. p. n. e (jeśli spojrzeć na faktyczne początki danych religii i odrzucić historie o pojedynczych osobach jak np. Abraham). Najbardziej znaną nam religią monoteistyczną jest judaizm, pierwotnie zwany mozaizmem. Za twórcę tej religii uznaje się Mojżesza, człowieka, który miał doprowadzić wędrujących Hebrajczyków do ziemi Kanaan, gdzie ci osiedlili się na stałe. Judaizm, w przeciwieństwie do dwóch pozostałych religii o których zaraz wspomnę, przetrwał próbę czasu i rozprzestrzenił się po świecie, wypuszczając dwie gałęzie – chrześcijaństwo i islam.

Drugą religią monoteistyczną, również istniejącą do dziś dnia, lecz mało znaną jest zaratusztrianizm. Za jej twórcę uważa się Zaratusztrę, perskiego kapłana mazdaizmu – pierwotnej, politeistycznej religii ludów irańskich. Ze względu na małą powszechność tego wyznania, mało kto może zauważyć, jak wiele podobieństw występuje pomiędzy nią a chrześcijaństwem. Idea Szatana, Piekła i Nieba oraz narodziny Mesjasza z dziewicy pochodzą właśnie od Zaratusztry, a nie były pierwotnie częścią judaizmu.

Trzecią religią monoteistyczną, istniejącą bardzo krótko i wytępioną zaraz po śmierci swego twórcy były zreformowane wierzenia starożytnych Egipcjan. Amenhotep IV, powszechnie znany jako Echnaton próbował wywyższyć Atona ponad pozostałe egipskie bóstwa, które miały być jego pomocnikami, a nie pełnoprawnymi bogami. Reforma ta się jednak nie przyjęła, a po śmierci faraon został okrzyknięty heretykiem. Co skłoniło Mojżesza, Zaratusztrę i Echnatona do wprowadzenia wiary w jednego Boga? Można przypuszczać, że to samo, co skłania teraz mnie do próby uaktualnienia religii – zwątpienie w dotychczas przyjętą wersję. Jak zmienił się Stwórca powstały pod koniec drugiego tysiąclecia przed naszą erą? Wbrew wszelkim pozorom – niewiele. Egipski Aton i perski Ahura Mazda byli wywyższonymi wersjami bóstw znanych z politeizmu. W wyobrażeniach ludzi mieli oni ciało, potrafili mówić i we wszystkim przypominali człowieka z wyjątkiem tego, że panowali nad naturą. W pierwotnej wersji judaizmu nawet Jahwe niewiele się od nich różnił. Gdyby dokładnie wczytać się w Pięcioksiąg Mojżeszowy, zwłaszcza w historię o Abrahamie można wyłapać słowa takie jak: “przyszedł”, “powiedział”, “odszedł”, które miały odnosić się właśnie do Boga. No i to sławne stwierdzenie: “Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.” Baa… Przecież do dziś dnia niektórzy z nas wierzą, że Stwórca posiada ciało i potrafi z nami rozmawiać! Aczkolwiek z biegiem lat Jahwe jest przez nas stopniowo odczłowieczany. Obecnie bliżej mu chyba do ducha niż do istoty ludzkiej. Zdaje się, że kolejną epoką w dziejach religijności miałby być kończący ją ateizm. Odkrycia naukowe definitywnie pokazały nam, że spersonifikowany Bóg, czy to mający ciało, czy to będący duchem, nie ma prawa istnieć w tym wszechświecie, który jest nam znany. I zamiast poszukiwać prawdy, zamiast spróbować zmienić swoje wyobrażenie o Stwórcy, my postanowiliśmy Go zupełnie odrzucić. Czy naprawdę nie ma już ratunku dla religii? Czy koniecznym jest, abyśmy wkroczyli w paszczę ateizmu, który wbrew wszelkim pozorom wcale nie prowadzi do niczego dobrego? W ateizmie człowiek sam jest sobie Bogiem. Natura go nie przeraża, lecz wzbudza w nim pogardę, staje się dla niego kolejnym przedmiotem, który można posiąść i okiełznać, a następnie… zniszczyć. Sprawa ma się podobnie z innymi istotami ludzkimi. Już jedna jednostka przekonana o swej wyższości i nie mająca potrzeby, by przed kimkolwiek się ukorzyć sprawia wiele problemów. A teraz wyobraź sobie, że takich osób jest 7 miliardów. Co zrobić, by je poskromić? Wprowadzić im program wychowawczy, pokierować ich życiem. W tym miejscu ateizm niewiele różni się od religii. I o wiele trudniej zaprowadzić w nim porządek, jeśli jednocześnie chce się utrzymać wiarę w człowieka jako istotę najwyższą i hierarchię społeczną. Inną wadą ateizmu jest pozbawianie jednostki jednego ze źródeł wsparcia psychicznego oraz możliwości rozwoju duchowego. Podczas gdy wierzący z wieloma problemami poradzi sobie “sam”, kiedy przez chwilę się pomodli i “zaczerpnie” siły od potężnego Boga, ateista będzie biegał po pomoc do wszystkich znajomych i psychologów, ale ponieważ wszyscy oni są tylko ludźmi, ciężko będzie mu uwierzyć w skuteczność ich rad. Ateista częściej niż wierzący będzie zadawał sobie pytania: “Dlaczego istniejemy? Jaki sens ma świat? Jak powinienem żyć?” Jego życie będzie bardziej chaotyczne, jeśli ten nie wymyśli sobie jakiejś stałej filozofii.

Posted in Felietony.

Daria Anna

Mam na imię Daria. Od urodzenia mieszkam w Polsce. Studiuję psychologię w Uniwersytecie Łódzkim. Moje zainteresowania skupiają się na problemach ludzkich, obserwacji relacji między ludźmi, poznawaniu sfery duchowej a także poglądów na życie. Interesuje mnie także wpływ kultury i religii na życie człowieka, jego rola i miejsce na ziemi.

W wolnych chwilach zajmuję się łucznictwem oraz pisarstwem. Pisarstwo było i jest moją pasją. Od dzieciństwa lubiłam pisać wiersze, krótkie opowiadania, które były publikowane. W 2015 roku wydałam moją pierwszą książkę zatytułowaną ” Naturalny porządek wszechświata, czyli historia Boga Prawdziwego”, będąca traktatem filozoficznym zawierającym próbę odpowiedzi na pytania: Do czego powinna zmierzać ludzkość? Jaki jest sens naszego istnienia i pozostałych jednostek? Jak można pogodzić naukę z religią?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *